21. Handel i dostarczanie energii
Handel i dostarczanie energii
Wybiegniemy , trochę z relacją w przyszłość, kiedy zostało wszystko rozebrane i pomierzone, ustalone dopasowanie techniczne. Ustalono dla przyszłych potrzeb handlu, że taki tłok CB najlepiej jest dopasowany do tulei PB, do tulei o rozmiarze PA byłby zdecydowanie trochę za duży, a w tulei w rozmiarze PC nie było by wartościowego tarcia ciał. Ustalono też w wywiadach do kartotek kobiet specyfikację każdego sromu:
- Parametry Sex-Profil (np. M2R):
- M – Orgazm mieszany (M) / P – Pochwowy (P) / L – Łechtaczkowy (L).
- 2 – Czas umiarkowany (1) / 1 – Szybki (2) / 3 – Maratoński (3).
- R – Libido reaktywne (R) / I – Inicjujące (I) / A – Asertywne/Oziębłe (A).
Powietrze
w sali było gęste, przesycone zapachem palonego palo santo i
naturalnego ciepła dwudziestu czterech ludzkich ciał. W ramach
inicjatywy „Nagi Piątek”, kolektyw założycielski wspólnoty „Boży
Inwentarz” obradował bez zbędnych barier. Dwa rzędy krzeseł ustawiono
naprzeciw siebie w ścisłym rygorze. Dwanaście kobiet siedziało z szeroko
rozłożonymi nogami, eksponując swoją bezbronność i autentyczność,
podczas gdy dwunastu mężczyzn, milczących obserwatorów, zajmowało
miejsca vis-à-vis.
Na
środku, wyprostowana i emanująca chłodnym profesjonalizmem mimo braku
ubrania, stała Urszula z agencji Nexus Kadry. Jej wzrok przesuwał się po
twarzach zebranych.
Najmłodsi
mężczyźni, grupa Adam III, siedzieli skupieni w wyznaczonych sektorach.
Filip Szymański i Rafał Dąbrowski oraz Kamil Kozłowski i Bartosz
Zając stanowili forpocztę nowego pokolenia. Bartosz, siedząc na
czwartej pozycji, miał idealny kąt widzenia. Jego wzrok mimowolnie
wędrował między Marią Mariną a Grażyną Wilk, zahaczając o siedzącą
nieco dalej Elżbietę Sowę.
Dla
Adama III dane z tabel nie były tylko suchymi liczbami – znali już
parametry (S) i profile seksualne każdej z pań, ale teraz weryfikowali
je z naturą. Widzieli trójkąty: Maria prezentowała gęste,
starotestamentowe owłosienie naturalne, czarne i kręcone, niemal wychodzące poza linię pachwin. Grażyna postawiła na fryzurę „high-speed” – precyzyjnie przycięty, wąski pasek, który podkreślał dojrzałość jej bioder. Z kolei Elżbieta była całkowicie wygolona, lśniąca, co przy jej typie pochwy (PB) i profilu M/1/R nadawało jej wygląd gotowości i technicznej precyzji.
– Spójrz na czwórkę – szepnął ledwo słyszalnie Bartosz do Kamila. – Grażyna ma wargi sromowe mniejsze typu butterfly, lekko wychodzące poza większe. Przy jej szerokiej pochwie PC to musi być niesamowity stymulator dla kogoś z CC.
– Maria za to ma typ zamknięty – odparł Kamil, nie odrywając wzroku – Przy jej profilu M/2/R i tej gęstwinie, to jak szukanie skarbu w dżungli. Klasyczna „Gospodyni”.
– Maria za to ma typ zamknięty – odparł Kamil, nie odrywając wzroku – Przy jej profilu M/2/R i tej gęstwinie, to jak szukanie skarbu w dżungli. Klasyczna „Gospodyni”.
Urszula podniosła egzemplarz „Süddeutsche Zeitung”, który położyła obok misy tybetańskiej.
– Moi drodzy – zaczęła Urszula, a jej głos dźwięczał czysto w ciszy pomieszczenia. – Jesteśmy tu, by budować nową jakość. Dane są bezlitosne. Ponad 150 milionów mężczyzn na świecie żyje w cieniu impotencji.
– Moi drodzy – zaczęła Urszula, a jej głos dźwięczał czysto w ciszy pomieszczenia. – Jesteśmy tu, by budować nową jakość. Dane są bezlitosne. Ponad 150 milionów mężczyzn na świecie żyje w cieniu impotencji.
Młodzi
z Adam III wymienili spojrzenia. Wiedzieli, że ich członki CA mały, CB
średni i CC duży to tylko narzędzia, a prawdziwa gra toczy się o to,
jak odczytają te rozchylone przed nimi mapy ciał. Widzieli mięsistość
warg sromowych Danuty , zwiastującą jej reaktywne libido, i niemal
kliniczną czystość wzgórka Iwony Lis, która jako „maratończyk” z
średnią pochwą PB wydawała się najbardziej wymagającym celem w całym
zestawieniu.
–
Dlaczego tak się dzieje? – kontynuowała Urszula, a jej wzrok spoczął na
Bartoszu. – Bo my, współczesne kobiety, stałyśmy się roszczeniowymi
menedżerkami orgazmu. A wy? Czy patrząc na nas, widzicie tylko parametry
S i kształt warg, czy potraficie udźwignąć ciężar tej autentyczności?
–
Moi drodzy – zaczęła Urszula, a jej głos dźwięczał czysto w ciszy
pomieszczenia. – Jesteśmy tu, by budować nową jakość, ale nie zbudujemy
jej na fundamencie lęku i technokratycznego podejścia do bliskości.
Muszę to powiedzieć wprost: męski świat seksu umiera na naszych oczach, a
my, kobiety, zamiast go ratować, przykładamy rękę do tej egzekucji.
Podniosła egzemplarz „Süddeutsche Zeitung”, który położyła obok misy tybetańskiej.
–
Dane są bezlitosne. Ponad 150 milionów mężczyzn na świecie żyje w
cieniu impotencji. Do 2025 roku ta liczba wzrośnie do 320 milionów. To
nie są tylko statystyki. To armia ludzi, którzy zamiast czuć radość z
istnienia, będą szukać ratunku w sproszkowanych rogach nosorożca czy
suszonych jądrach goryla, łudząc się, że „mały” podniesie wreszcie
opuszczoną główkę. Dlaczego tak się dzieje? Bo my, współczesne kobiety,
stałyśmy się roszczeniowymi menedżerkami orgazmu.
Kamil skinął głową, obserwując Marię Marinę i Grażynę
– To niesamowite – odszepnął. – Zawsze uczono nas, że musimy „zdobywać”. A tu Urszula mówi, że one chcą nas po prostu przyjąć. Widzisz spokój w ich ciałach? Maria siedzi tak naturalnie, jakby to rozłożenie nóg i ta gęsta, ciemna natura jej trójkąta były najbardziej oczywistą rzeczą na świecie. To daje niesamowity luz.
W
kręgu poruszyło się kilka osób, ale Urszula nie przerwała. Kobiety
siedzące naprzeciwko mężczyzn czuły na sobie ich badawczy wzrok. Danuta
Szyszka poprawiła się na krześle, jeszcze szerzej eksponując swoje
obfite uda; czuła dreszcz, widząc, jak młody Bartosz analizuje jej
gęste, ciemne owłosienie i typ pochwy PC. Nie było w niej wstydu, raczej
duma dojrzałej „Gospodyni”. Z kolei młoda Iwona Lis , mimo statusu
maratonki (L/3/I), pod wpływem spojrzeń odruchowo zacisnęła na chwilę
palce u stóp, co uwypukliło napięcie jej gładko wygolonych warg
sromowych.
–
Odkąd dowiedziałyśmy się, że istnieje coś takiego jak orgazm damski,
wpadłyśmy w pułapkę – grzmiała Urszula. – Zamiast dzielić bliskość,
zaczęłyśmy traktować partnerów jak techników obsługujących skomplikowaną
maszynerię naszej rozkoszy. „Zrób to”, „mocniej tam”, „dlaczego jeszcze
nie teraz?”. Robimy z łóżka halę produkcyjną, gdzie mężczyzna ma
wyrobić normę.
Grażyna Wilk pokiwała głową, a jej przycięta w wąski pasek fryzura „high-speed” niemal lśniła w świetle lamp.
– Ma rację – szepnęła do siedzącej obok Marii . – Czasem czuję, że mój Dariusz patrzy na mnie jak na egzamin, którego boi się oblać.
Maria Marina, czując na sobie wzrok Kamila badającego jej „zamknięty” typ warg sromowych, uśmiechnęła się lekko. Wiedziała, że jej profil M/2/R wymaga od mężczyzny cierpliwości, której Urszula teraz od nich oczekiwała.
– Ma rację – szepnęła do siedzącej obok Marii . – Czasem czuję, że mój Dariusz patrzy na mnie jak na egzamin, którego boi się oblać.
Maria Marina, czując na sobie wzrok Kamila badającego jej „zamknięty” typ warg sromowych, uśmiechnęła się lekko. Wiedziała, że jej profil M/2/R wymaga od mężczyzny cierpliwości, której Urszula teraz od nich oczekiwała.
–
A kiedy nasz „twardziel”, pachnący piwem i zdrowym potem, nagle więdnie
w łóżku jak lilia, co robimy? Nazywamy go „zwisłoogonowym” – Urszula
zrobiła krok w stronę kobiecej części kręgu. Jej ton stał się bardziej
konfidencyjny, niemal siostrzany. – Dlatego ogłaszam potrzebę powołania
„Nagich Kręgów Kobiet”. To będą warsztaty praktycznego powrotu do
korzeni służby i czułości. Musimy nauczyć się na nowo, jak przygotować
się do obsługi mężczyzny – nie z pozycji niewolnicy, ale z pozycji
strażniczki męskiego ognia.
–
Mężczyzna nowoczesny jest tresowany do sukcesu – kontynuowała Urszula,
wskazując na panów, których wzrok wciąż błądził między parametrami S a
anatomią kobiet. – Ma zarabiać, wygrywać, dominować. To rodzi potworne
napięcie. „Mały” nie lubi kariery, nie lubi presji bycia rekordzistą.
„Mały” chce luzu! A my, zamiast ten luz mu dać, dokładamy mu kolejny
target: nasz orgazm.
Ewa
Paprocińska westchnęła głośno, czując na sobie wzrok Roberta
Paprockiego. Jej wazonowata figura i średnia pochwa PB pulsowały w rytm
słów Urszuli.
– To prawda – rzuciła półgłosem Ewa. – Zapomniałyśmy, jak celebrować ich obecność, zamiast wymagać wydajności.
W Nagich Kręgach będziemy uczyć się, jak zdjąć tę odpowiedzialność z ich barków. Będziemy uczyć się, jak celebrować ich ciało, nawet gdy „mały” spuszcza główkę. Kobieto, jeśli ogórek na straganie przypomina mu o jego klęsce, to znaczy, że zawiodłaś jako partnerka.
– To prawda – rzuciła półgłosem Ewa. – Zapomniałyśmy, jak celebrować ich obecność, zamiast wymagać wydajności.
W Nagich Kręgach będziemy uczyć się, jak zdjąć tę odpowiedzialność z ich barków. Będziemy uczyć się, jak celebrować ich ciało, nawet gdy „mały” spuszcza główkę. Kobieto, jeśli ogórek na straganie przypomina mu o jego klęsce, to znaczy, że zawiodłaś jako partnerka.
Kobiety
w milczeniu wymieniły spojrzenia z mężczyznami. Wzrok grupy Adam III
przestał być czysto techniczny; pojawiło się w nim coś na kształt ulgi.
Bartosz przestał analizować „motyle” warg Grażyny, a zaczął patrzeć na
nią z autentyczną, pozbawioną presji ciekawością.
Urszula odetchnęła głęboko, jej piersi uniosły się rytmicznie.
–
Panowie, apeluję do was: odpuśćcie sobie. Nie myślcie o koncie w banku
ani o stanowisku, bo jak pisał Carlos Fuentes, na łożu śmierci nikt o
tym nie pamięta. Liczy się tylko spokój i miłość. A my, w naszych nowych
kręgach, przygotujemy się tak, byście wchodząc do wspólnego łoża,
czuli, że nie idziecie na egzamin, ale do świątyni, gdzie nikt was nie
ocenia. Gdzie wasza słabość jest tak samo akceptowana jak wasza siła.
Spojrzała na zebranych, kończąc swoją tyradę.
–
Musimy przywrócić mężczyznom prawo do bycia „na luzie”. Nasze zajęcia
praktyczne w kręgach kobiet będą formą terapii dla całej społeczności.
Boży Inwentarz musi być miejscem, gdzie natura wygrywa z presją
cywilizacji. Jeśli my nie uratujemy ich potencjału, to kto to zrobi?
Zalejemy świat zgorzkniałymi technikami i sfrustrowanymi dyrektorkami,
podczas gdy prawdziwe życie... prawdziwe życie umiera w napięciu.
W
sali na chwilę zapadła cisza. Mężczyźni patrzyli na Urszulę z mieszanką
ulgi i niedowierzania, a kobiety w milczeniu analizowały ciężar
odpowiedzialności, który właśnie został przed nimi nakreślony. Nagi
piątek stał się momentem przełomowym – początkiem wielkiej misji
ratunkowej dla „małego”, który w tym kręgu, po raz pierwszy od dawna,
mógł po prostu nie musieć niczego udowadniać.
Bartosz Zając odetchnął z wyraźną ulgą, a jego
barki, dotąd spięte, opadły. Spojrzał na siedzącą naprzeciwko Grażynę
Wilk
– Słyszysz to? – szepnął do siedzącego obok Kamila). – „Świątynia, a nie egzamin”. Jakby nagle ktoś zdjął ze mnie plecak pełen kamieni. Patrzę na nie i pierwszy raz nie zastanawiam się, czy będę „wystarczający”.
– Słyszysz to? – szepnął do siedzącego obok Kamila). – „Świątynia, a nie egzamin”. Jakby nagle ktoś zdjął ze mnie plecak pełen kamieni. Patrzę na nie i pierwszy raz nie zastanawiam się, czy będę „wystarczający”.
Kamil skinął głową, obserwując Marię Marinę i Grażynę
– To niesamowite – odszepnął. – Zawsze uczono nas, że musimy „zdobywać”. A tu Urszula mówi, że one chcą nas po prostu przyjąć. Widzisz spokój w ich ciałach? Maria siedzi tak naturalnie, jakby to rozłożenie nóg i ta gęsta, ciemna natura jej trójkąta były najbardziej oczywistą rzeczą na świecie. To daje niesamowity luz.
Wśród kobiet zapanowało poruszenie. Ewa Paprocińska spojrzała na swoje dłonie, potem na siedzącego naprzeciwko Roberta.
– „Strażniczki ognia”... – powtórzyła pod nosem. – Zawsze myślałam, że moja rola kończy się na tym, by być atrakcyjną. A tu chodzi o to, żeby dać mu schronienie przed światem. To zupełnie zmienia postać rzeczy.
Danuta Szyszka poprawiła się na krześle, emanując pewnością swojej dojrzałej figury.
– Bo my, Ewa, zapomniałyśmy, że nasze ciało to nie tylko biust i biodra z tabelki, ale przestrzeń, w której oni mają odpocząć – powiedziała głośniej. – Moja szeroka pochwa PC to nie statystyka, to dom dla jego niepokoju.
– „Strażniczki ognia”... – powtórzyła pod nosem. – Zawsze myślałam, że moja rola kończy się na tym, by być atrakcyjną. A tu chodzi o to, żeby dać mu schronienie przed światem. To zupełnie zmienia postać rzeczy.
Danuta Szyszka poprawiła się na krześle, emanując pewnością swojej dojrzałej figury.
– Bo my, Ewa, zapomniałyśmy, że nasze ciało to nie tylko biust i biodra z tabelki, ale przestrzeń, w której oni mają odpocząć – powiedziała głośniej. – Moja szeroka pochwa PC to nie statystyka, to dom dla jego niepokoju.
Urszula
wygładziła dłonią uda, siedząc nago w kręgu, i kontynuowała swoją mowę,
zmieniając ton na bardziej analityczny. Jej słowa niosły teraz ciężar
nowej ideologii „Bożego Inwentarza”, oczyszczonej z dawnych,
ograniczających struktur:
–
Seksualność dla członków naszej wspólnoty nie jest tabu! To
fundamentalny element energii życiowej, który wymaga harmonii, a nie
tłumienia. Troska o ciało i jego atrakcyjność jest dla sfery zmysłów
tym, czym higiena dla umysłu.
Nie
będzie przesadą stwierdzenie, że większość z nas pozostaje wewnętrznie
podzielona. Z jednej strony wiemy, że mamy prawo akceptować swoją
naturę, z drugiej – przyswoiliśmy sobie wzorce kulturowe, które, nawet
jeśli nie potępiają seksu, nie nadają mu należnego, świetlistego
miejsca. Wielu z nas akceptuje wymogi etyki, ale nie wie, jak czerpać
radość z faktu, że naturalny porządek stawia nam wysokie wymagania.
Czujemy, że mamy prawo cieszyć się bliskością, ale nie wiemy, w jaki
sposób ma ona być wyrazem naszej wewnętrznej pełni. Wielu ma żal do
starych systemów wartości, że nie pomagały im przeżywać cielesności w
sposób spójny z autentycznym „ja”. Afirmacja zmysłów w kontekście
uniwersalnej energii pozostaje dla wielu źródłem wewnętrznych
konfliktów.
Dlatego
nasza rada założycielska postanowiła wyjść naprzeciw i utworzyć
specjalną grupę dla wybranych kobiet, aby pomóc im w pełnym przeżywaniu
swojej natury. Do grupy będą należały różne kobiety – te bardziej
powściągliwe, które mogą mieć jeszcze wewnętrzne opory, oraz te
całkowicie otwarte. Tworzymy zamkniętą strukturę, w której możemy
otwarcie rozmawiać o wszelkich aspektach cielesności.
To
przestrzeń dla kobiet, które pragną, aby ich współżycie było źródłem
głębokiej satysfakcji – autentycznej i niezależnej od oczekiwań
partnera. Bliskość fizyczna może być celebracją istnienia, a nie jedynie
mechanicznym aktem. Jest ona drogą do osobistego oddania. Nasze ciała
stanowią pomost z Siłą Sprawczą wszechświata, gdzie pozytywny stosunek
do seksu łączy się z byciem świadomą częścią Natury.
Jak patrzeć na seksualność
Seksualność
jest powiązana z płcią, kreacją życia, przyjemnością, uczuciami i
duchowością. Aby w pełni ją zrozumieć, należy patrzeć na nią
integralnie: biologicznie, psychologicznie i energetycznie. Eksperci
zajmujący się akceptacją tego daru podkreślają, że jest ona spełnieniem,
samorealizacją i pozytywną siłą zdolną do tworzenia. Pomaga w rozwoju
osobistym i jest niezwykle złożona. Jej dynamizm nakierowany jest na
optymizm i chęć życia, choć przechodzi przez różne etapy – jasne i
mroczne.
Seksualności
nie można nauczyć się teoretycznie – to aspekt wcielenia i nauki tego,
co to znaczy być człowiekiem. Wszystko w nas jest nią przesiąknięte, ale
ona nie wyczerpuje naszej całości. Podstawą naszego spojrzenia na
nagość, dotyk i czułość jest ich dialogowy charakter. Nie pytaj więc,
czy wolno ci czuć – zapytaj, czy masz odwagę wziąć za to
odpowiedzialność.
Ciało ma znaczenie
Powszechnie
uważa się, że rozwój polega na trosce o ducha, jednak to ciało jest
podstawą naszego istnienia tu i teraz. Nie pytajmy, co wolno z nim
zrobić. Zapytajmy: jak się z nim czuję? Czy jest dla mnie objawieniem
bliskości z naturą i drugim człowiekiem? Pierwotne mity o stworzeniu nie
opisują powstania idei, która przyobleka się w materię, lecz stworzenie
żywego, czującego organizmu, ożywianego czystą energią. Z punktu
widzenia praw natury nie jesteśmy jedynie istotami seksualnymi, lecz
seksualnymi osobami. Często zapominamy, że stanowimy jedność z
wszechświatem nie pomimo naszych ciał, ale właśnie jako ciała – co
oznacza, że nasza seksualność jest integralną częścią naszej relacji z
Całością Istnienia.
Urszula
przeszła do kluczowego punktu programu, a jej głos nabrał niemal
metalicznego, biznesowego brzmienia, kontrastującego z jej całkowitą
nagością.
–
Moi drodzy, czas skończyć z romantycznymi złudzeniami. Nasza wspólnota
„Boży Inwentarz” to nie tylko kolektyw bliskości, to precyzyjnie
zaprojektowany system sprzedaży i kupna energii seksualnej. Musimy
zrozumieć, że w tym kręgu działamy na najstarszym rynku świata, ale w
nowym, metafizycznym wydaniu.
Dawne,
prymitywne podejście rynkowe sugerowało, że kobieta sprzedaje
wyłączność na swoje ciało za zasoby materialne. My idziemy o krok dalej.
Tutaj, w ramach „Nagi Piątek”, handlujemy paliwem, które napędza świat.
Subtelna Siła: Żeńskie Paliwo dla Męskiego Silnika
Spójrzcie
na obecnych tu mężczyzn – zaczęła Urszula, omiatając wzrokiem męską
część kręgu. – Są zorientowani na wynik, na logiczną ekspansję, na walkę
o sukces. Ale bez nas, bez żeńskiej energii, są jak potężne maszyny bez
kropli benzyny. To my posiadamy ukryte źródło ich mocy. Przekazywanie
energii żeńskiej – tej łagodności i akceptacji, którą tu pielęgnujemy –
nie jest poddaństwem. To świadomy dar rynkowy, tworzenie oazy, w której
ten „wojownik” może się zregenerować.
Kiedy
kobieta emanuje harmonią, mężczyzna intuicyjnie kupuje ten spokój. Ta
energia redukuje jego stres, pozwala mu przetrwać w dżungli rywalizacji
zawodowej. W „Bożym Inwentarzu” kobieta staje się inspiracją – dzięki
jej „miękkości” twarda, męska natura zyskuje elastyczność niezbędną do
kreatywnego myślenia i zarabiania pieniędzy.
Mechanizm Wymiany: Inwestycja i Zwrot
To
piękny paradoks handlowy: im więcej energii emocjonalnej i duchowej
otrzyma od nas mężczyzna, tym skuteczniejszy staje się w sferze
materialnej. Kobieta, będąc w kontakcie ze swoją intuicją, widzi szanse i
zagrożenia, których analityczny umysł faceta nie dostrzega. Przekazując
mu to wsparcie, budujemy jego wartość rynkową.
Mężczyzna,
który czuje za sobą nasze „energetyczne zaplecze”, odważniej podejmuje
ryzyko. Sukcesy, awanse, rozwój biznesu – to nasze wspólne dzieło. On
dostarcza owoce swojej pracy: stabilizację i zasoby. My zaś
przekształcamy je w życiodajną energię, którą on znów zabiera ze sobą
„na polowanie”. To jest nasze „energetyczne tango”, nasz kontrakt.
Dlaczego to jest kluczowe?
Bez
nas mężczyzna ryzykuje wypalenie. Czysto męska energia bez naszego
pierwiastka staje się sucha, agresywna i w efekcie – bezużyteczna
rynkowo. Nasza obecność uczy go empatii i cierpliwości, co przekłada się
na jego zdolność do bycia liderem.
Dlatego
w „Bożym Inwentarzu” będziemy doskonalić tę wymianę. Kobiety będą uczyć
się, jak efektywnie „karmić” mężczyzn swoją energią, by ci mogli
podbijać świat. Zrozumienie swojej roli w tym handlu pozwoli nam budować
relacje, w których rozwój zawodowy mężczyzny jest naturalną
konsekwencją harmonii panującej w naszym kolektywie.
Urszula
lekko skinęła głową, widząc potakiwanie w kręgu. W powietrzu czuć było
napięcie, ale i ciekawość – przejście od teorii do konkretnych działań
zawsze budziło w wspólnocie największe emocje.
–
Skoro zgadzacie się, że energia to waluta, czas ustalić zasoby, które
płyną w drugą stronę. Pamiętajmy: w „Bożym Inwentarzu” działamy bezgotówkowo.
To czysty barter egzystencjalny. Kobieta dostarcza „paliwo rakietowe” czyli seks w
postaci przekazanej energii, spokoju i akceptacji, a mężczyzna rewanżuje się architekturą bezpieczeństwa.


























































Komentarze
Prześlij komentarz